Jak urządzić sobie narciarskie ferie w Szczawnie-Zdroju

Uroki uzdrowiska w Szczawnie-Zdroju najmocniej kuszą późną wiosną, latem i w trakcie przysłowiowej złotej jesieni. Wtedy też pogoda najbardziej sprzyja spacerom po malowniczych parkach, wyprawom na górskie szlaki, rowerowym wycieczkom czy innym formom aktywniejszej rekreacji. Zimą ochota na spędzanie dłuższego czasu na świeżym powietrzu zwykle obniża się wraz ze słupkiem rtęci na termometrze, chociaż ta quasi-reguła ma przynajmniej jeden wyjątek: miłośników tzw. białego szaleństwa.

Wprawdzie Szczawno leży u stóp Sudetów, a Chełmiec jest całkiem pokaźną górą, to miejscowość cierpi na brak infrastruktury narciarskiej. Gdyby się ograniczać do granic administracyjnych miejscowości, to pozostaje jazda na krótkich, najwyżej kilkudziesięciometrowych pagórkach, na które trzeba się własnymi siłami wdrapać. Perspektywa interesująca co najwyżej dla kompletnie zielonych nowicjuszy, którzy chcieliby się najpierw zorientować co i jak w jakimś ustronnym miejscu, z dala od złośliwych obserwatorów. W poszukiwaniu profesjonalnego instruktora i stoku z wyciągiem, trzeba będzie wyruszyć w podróż - niezbyt długą.

Na upartego dałoby się nawet wsiąść w autobus komunikacji miejskiej, by ze Szczawna dotrzeć pod parę stacji narciarskich. O ile tylko ktoś uznałby taki sposób transportu całego sprzętu za komfortowy i nie miałby nic przeciwko przesiadkom z jednej do drugiej linii. Kwestię dotarcia do ośrodków sportów zimowych pozostawmy jednak na boku, zamiast tego zajmijmy się przedstawianiem najważniejszych miejscówek dla narciarzy i snowboarderów.

Doskonale widoczny z wielu punktów w miasteczku jest Dzikowiec w Boguszowie-Gorcach, a szeroki, wykarczowany pas to właśnie narciarski stok. Pracują na nim dwa wyciągi, orczyk sięgający najwyżej połowy wzniesienia i wjeżdżająca na sam szczyt kolejka linowa. Dzięki temu w jednym miejscu ma się tak łatwą, jak też ekstremalnie trudną trasę. Nachylenie 800-metrowego stoku sięga nawet 59%! W takich warunkach zawrotne prędkości przychodzą same z siebie, na szczęście płaskiego fragmentu jest dość, by bezpiecznie wyhamować.

Znacznie przyjaźniejsza początkującym jest mini-szkółka narciarska w Jedlinie-Zdroju i Rybnica Leśna, gdzie w okolicach schroniska “Andrzejówka” pracują dwa wyciągi orczykowe, “Muflon” oraz “Gwarek”. Przy każdym z nich, na dwóch różnych stokach wytyczono po trzy warianty trasy - generalnie łatwe i przyjemne, bardziej wymagające fragmenty występują przy drugiej z wymienionych stacyjek. Długość zjazdu sięga maksymalnie 600 metrów.

Interesującą alternatywą są także wyciągi w Górach Sowich, szczególnie licznie usytuowane pomiędzy Walimiem a Przełęczą Sokolą. W przeważającej większości są to małe, kameralne ośrodki z krótkimi trasami i doskonałymi warunkami dla tych, którzy jeszcze nabierają wprawy. Na wyróżnienie zasługuje Kompleks Wyciągów Narciarskich “Górnik” w Rzeczce, bodaj największy w okolicy. Pracują tutaj 4 orczyki, a wariantów zjazdu przygotowano aż pięć. Ich szacowana długość wynosi od 380 do 1100 metrów, a obok odcinków łatwiutkich są też ciut bardziej wymagające, na których nawet średnio zaawansowani powinni zachować pełną koncentrację.

Gdyby to komuś było mało, wtedy trzeba przygotować się na dłuższy całodzienny wyjazd. Szczawno-Zdrój będzie niezłym punktem wypadowym do tak szanowanych i lubianych przez narciarzy stacji jak Zieleniec czy czeskie Jańskie Łaźnie. Dotarcie do nich samochodem to kwestia jednej, góra dwóch godzin. Dzięki sporemu wyborowi dobrych ośrodków, przyjazd do uzdrowiska zimą ma nie tylko sens, ale też ogromny potencjał rekreacyjno-wypoczynkowy.

Podziel się
Udostępnij znajomym
Udostępnij